Crosman Pro 77

Patrząc na jeden z najnowszych pistoletów wiatrówkowych firmy Crosman każdy fascynat broni palnej bez trudu rozpozna sylwetkę Walthera P99. Jednak pistolet posiada kilka zewnętrznych różnic w stosunku do niewątpliwego pierwowzoru, inna jest też nazwa. Prawdopodobnie zadecydowały tu względy handlowe, gdyż Crosman posiada też w dystrybucji "oryginalny" pistolet-wiatrówkę firmowany przez Walthera. Jak się okazuje "oryginalny" nie zawsze oznacza lepszy.

Podobnie jak w przypadku broni ostrej, na której Crosman Pro77 jest wzorowany, szkielet pistoletu wykonano z polimerów, natomiast większość mechanizmów wewnętrznych wykonano z metalu. Metalowy jest także spust, kurek, oraz lufa w plastykowej osłonie. Rolą plastykowej koszulki na lufie 4,5 mm jest nadanie jej zewnętrznych wymiarów jak w broni ostrej o kalibrze 9 mm lub więcej. Chwyt pistoletu jest bardzo ergonomicznie wyprofilowany i dość wiernie imituje ten z prawdziwego Walthera P99. Różnice widać głównie w fakturze antypoślizgowej a właściwie w stylistyce rozplanowania szorstkiego, kropkowanego pola.

Ładowany do rękojeści wymienny magazynek pudełkowy mieści 19 okrągłych śrucin kalibru 4,5 mm. Jest to prosta konstrukcja z jednorzędowym kanałem i popychaczem dociskanym sprężyną. Główną zaletą takiego systemu jest znacznie większa pojemność w stosunku do magazynków typu rewolwerowego, gdzie zwykle mamy do dyspozycji znacznie mniejszą liczbę pocisków.

Pojemny magazynek pudełkowy to moim zdaniem jedna z ważniejszych zalet Pro77 w stosunku do swego konkurenta ze stajni Walther-Umarex mieszczącego w obrotowym magazynku zaledwie 8 śrucin. Z drugiej strony system rewolwerowy pozwala przy znacznej prostocie stosować praktycznie dowolny rodzaj śrutu, w tym potencjalnie celniejszy typu diabolo. Nie sądzę jednak aby w pistoletach-zabawkach, jakimi są obie konstrukcje, niewielki wzrost celności był wart poświęcenia ilości strzałów, które możemy oddać jeden po drugim bez konieczności ponownego ładowania bądź wymiany magazynka.

Polecamy - Paintball - Lunety - Lornetka - Miecze i katany - Shurikeny - Ręczne miotacze gazu

Pistolet zasilany jest nabojem Co2 12g umieszczanym w rurowym zasobniku wewnątrz rękojeści, do którego dostęp zapewnia nakrętka ukryta pod pokrywą magazynka będącą równocześnie stopką / przedłużeniem chwytu. Rozwiązanie praktyczne i eleganckie, bo nie wystaje nam to z chwytu plastykowa nakrętka, zawleczka czy śruba motylkowa, często psujące realizm odwzorowania w wiatrówkowych replikach broni ostrej.

Jeden nabój wystarcza na oddanie około 60 strzałów, a więc na wystrzelanie trzech pełnych magazynków. Przed oddaniem przypadkowego strzału chroni znajdujący się na prawej części szkieletu bezpiecznik przerzutowy, który odcina spust.

Najbardziej atrakcyjnym elementem konstrukcji omawianego pistoletu jest ruchomy metalowy zamek, odrzucany do tyłu przy każdym strzale, tak jak w prawdziwej pistolecie automatycznym. Dzięki masie zbliżonej do oryginału i sporej szybkości ruchu zamka strzelanie jest bardziej realistyczne i na początku wymaga treningu.

Co ciekawe Crosman postanowił, iż jego replika będzie posiadała spust pracujący wyłącznie w trybie SingleAction, a więc odmiennie niż w Walterze P99 i innych „cudownych dziewiątkach”, które posiadają możliwość oddania pierwszego strzału z samonapinania. W przypadku Pro77 automatyka naśladuje system znany z klasycznych Colt 1911 czy Browning HP, a więc przed rozpoczęciem strzelania musimy przeładować zamkiem lub przynajmniej napiąć ręcznie kurek. Później po każdym strzale zamek cofa się ostrym kopnięciem do tyłu, napinając kurek obrotowy, który po kolejnym naciśnięciu spustu uderza w iglicę inicjując strzał. Oczywiście w wiatrówce nie dochodzi do zbicia spłonki, kurek uderza tu po prostu w zbijak zaworu podający porcję gazu Co2 do lufy.

Jak pewnie każdy miłośnik broni palnej zauważy w prawdziwym P99 mamy układ bezkurkowy i jest to kolejna, nieco na siłę wprowadzona w Pro77 różnica w stosunku do wiatrówki Walther-Umarex. Z drugiej strony napinany kciukiem kurek od czasu do czasu okazuje się przydatny, zwłaszcza przy ostatnich z 60 strzałów, gdy ciśnienie Co2 nie zawsze odrzuci zamek wystarczająco mocno aby napiąć mechanizm uderzeniowy. Warto też zauważyć, iż konkurencyjny pistolet posiada imitację zamka dzieloną na dwie części, z których porusza się przy strzale tylko jedna, dość mocno ujmując tym samym realizmu strzelaniu jak i samej replice. W Pro77 mamy monolityczny zamek pełnej długości i takie rozwiązanie podoba mi się znacznie bardziej.

Z ruchomym zamkiem związana jest jeszcze jedna atrakcja. Otóż po wystrzeleniu ostatniej śruciny BB zamek automatycznie blokuje się w tylnym położeniu, co również jest zapożyczeniem z prawdziwej broni palnej. Po ponownym włożeniu załadowanego kulkami magazynka naciskamy kciukiem dzwignie zaczepu zamka, która znajduje się w tym samym miejscu co w ostrym Waltherze, zamek przekasza lufę odsłaniając napięty kurek i znów możemy rozpocząć strzelanie!

Na zamku umieszczono mechaniczne przyrządy celownicze w postaci stałej muszki i nieruchomej szczerbinki. Dla potrzeb zabawy w dynamiczne strzelanie są one w zupełności wystarczające, zresztą przy typowym rozrzucie gładkolufowego pistoletu na śrut okrągły ich regulacja byłaby sztuką dla sztuki. Jedyne czego mi tu brakuje to białych kropek na muszcze i czerbince, które bardzo ułatiwają szybkie zgrywanie przyżądów. Nie musi to być w cale drogi tryt świecący w cięmnościach, wystarczyłaby biała, matowa farba.

Prócz tego producent wyposażył pistolet w integralną podlufową szynę montażowej R.I.S. (w standardzie MIL-STD 1913, szerzej znanym jako Weaver lub Picatinny) umożliwiającą instalację oświetlenia taktycznego bądź celownika laserowego.

Co ciekawe w oryginalnym P99 szyna montażowa znajduje się w tym samym miejscu co w Pro77 i jest bardzo podobna, lecz nie jest to popularny standard Picantini, na co narzekało wielu użytkowników Walthera, gdyż większość akcesoriów strzeleckich produkuje się właśnie w pod tą normę. Niedociągnięcie to usunięto dopiero w seriach produkowanych od roku 2004. Tak czy inaczej możemy na naszej wiatrówce zamontować ciekawe akcesoria, a tym samym uatrakcyjnić zabawę, bądź poszerzyć spektrum możliwości szkoleniowych jakie oferuje pneumatyczny pistolet-replika.

Pierwsze i najmocniejsze wrażenie ze strzelania Crosmanem Pro77 to SZYBKOŚĆ. Spust chodzi płynnie, ma bardzo krótki rewers, w dodatku jest szeroki, przez co palec układa się na nim bardzo wygodnie. Poza tym, dzięki systemowi SingleAction, spust nie ma udziału w napinaniu mechanizmów uderzeniowych a jedynie wypycha śrucinę z magazynka, tak więc aby go ściągnąć wystarczy śmiesznie mała siła. Wszystko to razem sprawia, że po krótkim treningu palca wskazującego trzymamy w ręku namiastkę pneumatycznej broni maszynowej. Opróżnienie całego magazynka w czasie 3-4 sekund nie jest w przypadku opisywanego pistoletu niczym niezwykłym i to naprawdę wciąga.

Szybkie sytrzelanie ujawnia też niestety drobną wadę opisywanego modelu Crosmana. Otóż po dwóch magazynkach opróżnianych „ogniem ciągłym” może dojść do „zacięcia” w postaci braku napięcia kurka przez zbyt słabo odbijający zamek. Być może przy bardzo szybkim strzelaniu zawór nie nadąża z przerywaniem i podaje nadmierną ilość gazu, co doprowadza do przedwczesnego spadku ciśnienia lub nierównego jego dozowania. Trudno osądzić, być może to też kwestia feralnego egzemplarza. W każdym razie przy strzelaniu w umiarkowanym tempie opisany problem nie występuje, a poza tym zawsze w razie czego możemy napiąć kurek ręcznie, o czym już wspomniałem wyżej.

Kolejna sprawa to blow-back, czyli odrzut zamka. Celne strzelanie z Pro77 wymaga opanowania i koncentracji, bo wbrew pozorom nie jest łatwo trafić dubletem w puszkę a następnie przenieść linię celowniczą na następny cel i skutecznie go ostrzelać, gdy trzymany w dłoni pistolet miota się niczym szczupak. Z pewnością jest to replika, którą docenią wszyscy amatorzy stawiający sobie poprzeczkę nieco wyżej, ale jest to też dobra lekcja poglądowa, dająca przedsmak problemów jakie sprawia broń palna krótka dużego kalibru.

Huk wystrzału jest dość głośny, jednak podobnie jak w przypadku choćby Crosmana C11, nie na tyle, aby trzeba było stosować jakąkolwiek ochronę słuchu. Dodaje więc realizmu, ale w niczym nie przeszkadza i także dla osób postronnych znajdujących się w odległości większej niż 10 m nie będzie niczym dokuczliwym.

Jeśli chodzi o celność, to Pro77 nie zachwyca, ale przecież nie jest to wiatrówka sportowa. Testowanie tego pistoletu na tarczach byłoby po prostu nonsensem a wyniki wypaczałyby jego wizerunek. To pneumatyczna replika, która ma zdemolować serią 5 strzałów znajdujące się w odległości nie większej niż 10 m tarcze sylwetkowe, puszki, kartony, owoce czy inne improwizowane cele. I to zadanie spełnia doskonale.

Nie jest to też pistolet dużej mocy, nie spodziewajmy się dalekiego zasięgu ani dużej przebijalności. Niestety, część ciśnienia gazów, które mogłyby pchać śrucinę, jest wykorzystywana do odrzucenia zamka napinającego kurek. Jak zwykle coś za coś, w tym przypadku miękki spust i wzrost realizmu za cenę mniejszej prędkości początkowej. Czy jest to korzystny bilans strat i zysków? Według mnie tak, jednak to już kwestia osobistych preferencji. Poza tym, gdy bawimy się w dynamiczne strzelanie, ryzyko postrzelenia bądź trafienia rykoszetem osoby postronnej jest znacznie większe niż w przypadku statycznego strzelania z wiatrówki-karabinka, tak więc mniejsza moc to w tym przypadku większy margines bezpieczeństwa. Jednak bez obaw! Puszkę po napoju, karton czy tarczę sylwetkową przebije bez problemu. Warto więc stosować okulary ochronne i zachować szczególną ostrożność, bo to wciąż nie AirSoftGun lecz prawdziwa wiatrówka śrutowa.

Generalnie polecam, choć jednocześnie przestrzegam przed wygórowanymi oczekiwaniami. To po prostu kolejna, przyzwoicie wykonana i równie przyzwoicie funkcjonująca, strzelająca replika firmy Crosman, która sprawi wiele radości amatorom strzeleckiej rozrywki w każdej grupie wiekowej. W dodatku będzie to zabawa w całkiem przystępnej cenie.

Bartosz Brycki

Polecamy:
Noże

Dyskusje Militaria